UPADŁOŚĆ „KONSUMENCKA” BYŁEGO PRZEDSIĘBIORCY

UPADŁOŚĆ „KONSUMENCKA” BYŁEGO PRZEDSIĘBIORCY

UPADŁOŚĆ „KONSUMENCKA” BYŁEGO PRZEDSIĘBIORCYUpadłość „konsumencka” byłego przedsiębiorcy po zmianie przepisów prawa upadłościowego z marca 2020 r. jest łatwiejsza do uzyskania. Obecnie obowiązujące przepisy pozwalają zdecydowanie szerszemu gronu byłych przedsiębiorców na pozytywne rozpatrzenie wniosku o ogłoszenie upadłości „konsumenckiej” i uzyskanie oddłużenia. Przedmiotowy artykuł, w mocno uproszczonej formie, stanowi odpowiedź na najważniejsze kwestie związane z możliwościami złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości „konsumenckiej” przez byłego przedsiębiorcę.

Czy przedsiębiorca może złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej?

Ogłoszenie upadłości „konsumenckiej” wobec przedsiębiorcy jest niemożliwe. Sama nazwa wskazuje, iż przedmiotowa upadłość zastrzeżona jest wyłącznie dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej (konsumentów). Przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą ma możliwość uzyskania oddłużenia w ramach trybu przewidzianego przepisem art. 369 ustawy prawo upadłościowe. Daje on możliwość oddłużenia aktywnie działającego przedsiębiorcy. Szczegóły związane z procedurą złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości przedsiębiorcy przedstawiliśmy TUTAJ.

Obowiązek złożenia wniosku upadłościowego przez przedsiębiorcę. Negatywne konsekwencje jego niezłożenia.

Zgodnie z treścią art. 21 ustawy prawo upadłościowe, przedsiębiorca jest obowiązany, nie później niż w terminie trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, złożyć w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości. Niezłożenie wniosku o ogłoszenie upadłości przedsiębiorcy w terminie może natomiast skutkować negatywnymi konsekwencjami. Wskazanym problematyce poświęciliśmy osobny artykuł. Zachęcamy do zapoznania się z jego treścią TUTAJ.

Uzyskanie statusu „byłego przedsiębiorcy”, dające możliwość uzyskania oddłużenia w ramach ogłoszenia upadłości „konsumenckiej”.

Przedsiębiorca wpisany do ewidencji działalności gospodarczej, jak zostało to już wcześniej wskazane, nie może złożyć wniosku o ogłoszenie upadłości „konsumenckiej”. Taką możliwość uzyskuje dopiero po wyrejestrowaniu działalności.  W dniu następującym po wykreśleniu z CEIDG przedsiębiorca uzyskuje status osoby nieprowadzącej działalności gospodarczej (konsumenta). Uzyskanie wskazanego statusu pozwala na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości „konsumenckiej” i uzyskanie w jej ramach oddłużenia. Zaznaczyć należy, iż samo zawieszenie działalności gospodarczej lub faktyczne zaprzestanie jej prowadzenia nie skutkuje uzyskaniem statusu „konsumenta”. Wyłącznie przedsiębiorca, który wyrejestrował dotychczasową działalność gospodarczą może złożyć wniosek o ogłoszenie działalności konsumenckiej.

Niezłożenie wniosku upadłościowego przez przedsiębiorcę, a ogłoszenie upadłości „konsumenckiej” byłego przedsiębiorcy przed nowelizacją.

Przedsiębiorca, w odróżnieniu do osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej, ma obowiązek złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości. Powstanie tego obowiązku ściśle związane jest z chwilą wystąpienia stanu niewypłacalności.

W obowiązującym do 23 marca 2020 r. stanie prawnym, sąd zobowiązany był oddalić wniosek o ogłoszenie upadłości „konsumenckiej” w określonych przypadkach. Jednym z nich była sytuacja gdy dłużnik w okresie 10 lat przed dniem zgłoszenia wniosku, mając taki obowiązek, jako przedsiębiorca nie zgłosił w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości. W związku z powyższym, gdy przedsiębiorca w czasie prowadzenia działalności gospodarczej nie złożył w ustawowym terminie lub w ogóle nie złożył wniosku o ogłoszenie upadłości sąd oddalał jego wniosek, chyba, że za ogłoszeniem upadłości konsumenckiej przemawiały względy słuszności bądź humanitaryzmu, np. bardzo zły stan zdrowia dłużnika. Dodatkowo aktywny przedsiębiorca powinien działać tak, by nie doprowadzić swym postępowaniem do powstania lub istotnego zwiększenia stanu niewypłacalności. Taka okoliczność również stanowiła podstawę do oddalenia wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej.

Nowelizacja ustawy prawo upadłościowe – eliminacja względnych przesłanek. 

Najważniejszą zmianą prawa upadłościowego z marcowej nowelizacji, w zakresie upadłości konsumenckiej, było uchylenie przepisu 4914 ustawy. Wskazany przepis dotyczył bezwzględnych oraz względnych przesłanek, których wystąpienie skutkowało oddaleniem wniosku o ogłoszenie upadłości. Wprowadzoną nowelizację szczegółowo opisaliśmy w jednym z artykułów, do lektury którego serdecznie zachęcamy TUTAJ. Warto podkreślić, że obecnie brak realizacji przez przedsiębiorcę obowiązku złożenia wniosku upadłościowego nie stanowi już przeszkody w ogłoszeniu wobec niego upadłości konsumenckiej. Wymóg ten prowadził do oddalenia bardzo wielu wniosków upadłościowych. Głównymi przyczynami braku realizacji wskazanego obowiązku były przede wszystkim brak wiedzy o jego istnieniu, a także krótki termin na złożenie wniosku. Dodatkowo problematyczne dla przedsiębiorców było odpowiednie określenie momentu osiągnięcia stanu niewypłacalności. Szczęśliwie dla byłych przedsiębiorców sytuacja wraz z nowelizacją uległa diametralnej zmianie. Wobec powyższego od 24 marca 2020 r. byli przedsiębiorcy mają znacznie ułatwioną możliwość uzyskania oddłużenia w ramach upadłości „konsumenckiej”.

Ubieganie się przez byłego przedsiębiorcę o ogłoszenie upadłości „konsumenckiej” na podstawie obecnie obowiązujących przepisów.

Aktualnie, dla decyzji sądu w przedmiocie ogłoszenia upadłości „konsumenckiej” nie mają znaczenia przyczyny, które doprowadziły do niewypłacalności dłużnika. Dodatkowo były przedsiębiorca, który w trakcie prowadzenia działalności gospodarczej nie złożył wniosku o ogłoszenie upadłości lub nie dochował terminu również nie musi obawiać się oddalenia wniosku jako „konsument”.

Stanowi to ogromną szansę dla byłych przedsiębiorców na uzyskanie oddłużenia. Osoby, które starając się uratować swe przedsiębiorstwo popadły w tzw. spiralę zadłużenia mogą dzisiaj uzyskać stosowną pomoc. Przeszkodą nie będzie także korzystanie przez dłużników z tzw. chwilówek, z których środki pokrywały zobowiązania byłego przedsiębiorstwa. Dodatkowo, postanowienie o ogłoszeniu upadłości konsumenckiej może obecnie zostać wydane wobec osób, które wyrejestrowały działalność gospodarczą po uprzednim osiągnięciu stanu niewypłacalności. Należy przy tym pamiętać, że nie każdy były przedsiębiorca uzyska oddłużenie w ramach upadłości „konsumenckiej”.

Sąd upadłościowy odmówi umorzenia zobowiązań bądź ustalenia planu spłaty wierzycieli, gdy dojdzie do przekonania, że zaistniały określone w ustawie przesłanki. Pierwsza z nich wystąpi, gdy upadły doprowadził do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększył jej stopień w sposób celowy. Druga z kolei będzie miała miejsce, gdy w okresie 10 lat przed dniem zgłoszenia wniosku w stosunku do upadłego prowadzono postępowanie upadłościowe, w ramach którego umorzono całość lub część jego zobowiązań. Wskazane przesłanki nie mają jednak bezwzględnego charakteru. W przypadku ich wystąpienia, dłużnik może powołać się na względy słuszności bądź względy humanitarne i uzyskać oddłużenie. 

Podsumowanie

Reasumując wskazać należy, iż osoby, wobec których w przeszłości wydano prawomocne postanowienie o oddaleniu wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, mają możliwość ponownego złożenia takiego wniosku. Jest to o tyle istotne, że osoby, których wnioski uprzednio oddalono z uwagi na wystąpienie negatywnych przesłanek upadłości np. z uwagi na niedopełnienie obowiązku złożenia wniosku upadłościowego jako przedsiębiorca, dzięki nowelizacji przepisów mogą uzyskać oddłużenie w ramach upadłości „konsumenckiej”.

Konieczność zakończenia prowadzenia działalności gospodarczej często spowodowana jest niewypłacalnością i pozostałymi  z tego tytułu znacznymi zobowiązaniami. Możliwości jakie dla byłych przedsiębiorców przewiduje upadłość „konsumencka” są ogromne. Głównymi korzyściami jakie niesie za sobą przedmiotowa instytucja jest przede wszystkim oddłużenie a także komfort psychiczny upadłego, pozwalające na „nowy start” w życiu.

Podkreślić należy, że poszczególne przypadki mogą odbiegać od reguł opisanych w niniejszym artykule, co stwierdzić można wyłącznie na bazie indywidualnej oceny każdego przypadku. W związku z powyższym zachęcamy do kontaktu z Kancelarią celem uzyskania profesjonalnej pomocy prawnej w zakresie oddłużenia.

autor: aplikant radcowski Michał Kosecki

Lange Kancelaria Prawna Spółka Partnerska Radcowie Prawni
Powyższy artykuł nie stanowi porady prawnej ani opinii prawnej w rozumieniu przepisów prawa, a jego charakter jest wyłącznie informacyjny.
Treść artykułu odzwierciedla poglądy i stanowisko autora związane z treścią przepisów prawa, orzeczeń sądów, interpretacji organów państwowych i publikacji prawnych oraz prasowych.
Zarówno Lange Kancelaria Prawna Spółka Partnerska Radcowie Prawni, jak i autor wpisu nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne skutki decyzji podejmowanych po zapoznaniu się z powyższym artykułem, bądź na jego podstawie.

Źródła:
– ustawa z dnia 28 lutego 2003 r. – Prawo upadłościowe (Dz.U. z 2019 r. poz. 498 ze zm.),
–  ustawa z dnia 30 sierpnia 2019 r. – o zmianie ustawy – Prawo upadłościowe oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 288),
– rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo upadłościowe oraz niektórych innych ustaw (Druk nr 3480),
– uzasadnienie do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo upadłościowe oraz niektórych innych ustaw (Druk nr 3480).

Kredyty frankowe – skutki uznania postanowień przeliczeniowych za abuzywne

Kredyty frankowe - jakie mogą być skutki uznania postanowień przeliczeniowych za abuzywneKontynuując tematykę kredytów „frankowych” rozpoczętą w poprzednim artykule konieczne jest odniesienie się do dwóch kwestii, które aktualnie najczęściej poruszane są w wyrokach sądów rozstrzygających spory frankowe. Są to mianowicie dwa następujące zagadnienia:

  1. czy postanowienia przeliczeniowe określają główne świadczenia stron oraz
  2. jakie są skutki uznania postanowień przeliczeniowych za abuzywne i jak powinny zostać dokonane wzajemne rozliczenia stron?

Główne świadczenia stron

Odpowiedź na pytanie czy postanowienia przeliczeniowe określają główne świadczenia stron umowy kredytu odniesionego do waluty franka szwajcarskiego jest niezwykle istotna z punktu widzenia możliwości uznania postanowień przeliczeniowych za postanowienia niedozwolone. Zgodnie z treścią art. 3851 § 1 zdanie drugie ustawy kodeks cywilny postanowienia określające główny przedmiot umowy (świadczenia główne) podlegają kontroli, jeżeli nie zostały sformułowane jednoznacznie.

Z uwagi na treść przywołanego przepisu kwestia ta była wielokrotnie analizowana przez sądy. Wyraźnie w tym kontekście wypowiedział się m.in. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 grudnia 2019 r. (sygn. akt: V CSK 382/18). W uzasadnieniu tego wyroku stwierdzono, że: „za postanowienia umowne mieszczące się w pojęciu „głównego przedmiotu umowy” w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 należy uważać te, które określają podstawowe świadczenia w ramach danej umowy i które z tego względu charakteryzują tę umowę. (…) zastrzeżone w umowie kredytu złotowego indeksowanego do waluty obcej klauzule kształtujące mechanizm indeksacji określają główne świadczenie kredytobiorcy. (…) W konsekwencji w ten sposób należy też ocenić postanowienie (część postanowienia) stanowiące część mechanizmu indeksacyjnego, określające sposób oznaczenia kursu miarodajnego dla przeliczenia walutowego”.

Jednoznaczne sformułowanie głównych warunków umowy

Wyczerpującej analizy kwestii jednoznacznego sformułowania głównych warunków umowy dokonał Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 10 lipca 2020 r. (sygn. akt: V ACa 654/19). W sprawie tej kredytobiorcy reprezentowani byli przez naszą Kancelarię.

W uzasadnieniu wyroku Sąd Apelacyjny w Gdańsku potwierdził, iż klauzulę indeksacyjną (w tym same postanowienia dotyczące przeliczania kwoty kredytu złotówkowego na CHF) należy uznać za określającą podstawowe świadczenia w ramach zawartej umowy, charakteryzujące tę umowę jako podtyp umowy kredytu – umowy o kredyt indeksowany do waluty obcej. Postanowienia dotyczące indeksacji nie ograniczają się do posiłkowego określenia sposobu zmiany wysokości świadczenia kredytobiorcy w przyszłości, ale wprost świadczenie to określają. Bez przeprowadzenia przeliczeń wynikających z indeksacji nie doszłoby do ustalenia wysokości kapitału podlegającego spłacie (wyrażonego w walucie obcej). Nie doszłoby też do ustalenia wysokości odsetek, bowiem te naliczane są od kwoty wyrażonej w walucie obcej.

Przy ocenie kwestii jednoznacznego sformułowania tych postanowień Sąd Apelacyjny w Gdańsku odwołał się do wykładni art. 4 ust. 2 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.U. 1993, L 95, s. 29), która to stanowiła podstawę do wprowadzenia do polskiego kodeksu cywilnego przepisów o postanowieniach niedozwolonych. Przywołany artykuł stanowi, że ocena nieuczciwego charakteru warunków nie dotyczy określenia głównego przedmiotu umowy, o ile zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem.

Prostym i zrozumiałym językiem – czyli jak?

Odnosząc się do powyższego wymogu Sąd Apelacyjny stwierdził, że istotne jest czy kredytobiorcy przy zawieraniu umowy uzyskali pełną informację o ryzyku zarówno w odniesieniu do wysokości raty, jak i kapitału pozostałego do spłaty. Ponieważ przekaz kierowany do konsumenta musi być jasny i zrozumiały, podanie informacji powinno nastąpić poprzez m.in. wskazanie nieograniczonego charakteru ryzyka walutowego. Ta okoliczność powinna być w szczególności eksponowana, aby zwrócić uwagę konsumenta na konsekwencje wzrostu kursu waluty obcej dla wysokości kwoty podlegającej spłacie jak i wysokości poszczególnych rat kredytu. Również przedstawienie symulacji wzrostu kursu waluty obcej i wpływu tej zmiany na wysokości kwoty pozostałej do zapłaty oraz rat kredytu pozwoliłoby na zobrazowanie kredytobiorcom zagrożeń jakie niesie za sobą taki rodzaj kredytu.

Ostatecznie zaś Sąd Apelacyjny w Gdańsku wskazał, iż niewystarczającym dla przyjęcia, iż doszło do wykonania obowiązku informacyjnego – za pomocą prostego i zrozumiałego języka – jest samo oświadczenie kredytobiorców o zaznajomieniu się z ryzykiem kursowym i zasadami funkcjonowania kredytu.

W konsekwencji Sąd Apelacyjny w Gdańsku w przywołanej sprawie oddalił powództwo banku przeciwko kredytobiorcom. Ponadto – z uwagi na świadomą wolę kredytobiorców dotyczącą kontynuowania umowy kredytowej – Sąd wskazał, iż:

  1. niedozwolone postanowienia umowne należy wyeliminować z umowy stron;
  2. po wyeliminowaniu z łączącej strony umowy klauzul niedozwolonych, łączącą strony umową jest umowa kredytu złotówkowego z oprocentowaniem wynikającym z umowy tj. LIBOR + marża banku.

Jakie są skutki uznania postanowień przeliczeniowych za abuzywne?

W świetle rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku zauważyć należy, iż w przypadku uznania postanowień przeliczeniowych za postanowienia niedozwolone możliwe jest wystąpienie następujących skutków:

  1. w przypadku ustalenia, iż postanowienia przeliczeniowe określają główne świadczenia stron – w braku możliwości ustalenia kursów waluty dla potrzeb rozliczania takiej umowy, o ile kredytobiorcy wyrazili by na to zgodę – stwierdzić należałoby, iż umowa kredytu jest nieważna;
  2. w przypadku ustalenia, iż postanowienia przeliczeniowe nie określają głównych świadczeń stron – w braku możliwości ustalenia kursów waluty dla potrzeb rozliczania takiej umowy – stwierdzić należałoby, iż umowa taka powinna funkcjonować jako kredyt złotowy (bo kredytobiorcom udostępniono kwotę w złotych polskich), przy jednoczesnym stosowaniu innych postanowień umowy np. określających, iż oprocentowanie ustalane jest w oparciu o stopę LIBOR (tzw. „odfrankowienie” kredytu).

Jak powinny zostać dokonane wzajemne rozliczenia stron?

Zasadniczym skutkiem unieważnienia umowy kredytowej jest uznanie, że umowa taka nie obowiązywała już od momentu jej zawarcia. Oznacza to, że strony powinny zwrócić sobie wzajemnie to co świadczyły. Kredytobiorcy powinni zwrócić bankowi kwotę otrzymanego kapitału, a bank powinien zwrócić kredytobiorcom kwotę uiszczonych przez nich rat, prowizji i odsetek.

W przypadku tzw. „odfrankowienia” umowy kredytowej, kredytobiorcy mogą ewentualnie dochodzić od banku zwrotu tzw. nadpłat, tj. różnicy pomiędzy kwotą faktycznie uiszczonych przez (czy też pobranych od) kredytobiorców rat kredytowych, a kwotą rat jakie kredytobiorcy powinni zapłacić bankowi w sytuacji, gdyby w umowie nie obowiązywały postanowienia przeliczeniowe.

Teoria salda i teoria dwóch kondykcji

Na tle wzajemnych rozliczeń stron sporów frankowych powstały w orzecznictwie dwie koncepcje rozliczeń:

  1. według teorii salda;
  2. według teorii dwóch kondykcji.

Zgodnie z pierwszą teorią do zwrotu środków zobowiązana jest tylko strona, która uzyskała większą korzyść. Skutkiem przyjęcia takiej koncepcji przez sąd może być oddalenie powództwa o zapłatę, pomimo stwierdzenia nieważności umowy lub stwierdzenia zawarcie w umowie postanowień niedozwolonych. Do takiej sytuacji dojdzie np. w przypadku, gdy kredytobiorcy zaciągnęli kredyt w wysokości 100.000 zł, a łączna wysokość ich wpłat na rzecz banku wynosiła 90.000 zł i na taką kwotę sformułowane zostało roszczenie o zapłatę. Zgodnie z tą koncepcją sąd dokonuje automatycznego potrącenia wzajemnych należności.

Zgodnie natomiast z teorią dwóch kondykcji Sąd nie dokonuje automatycznego skompensowania wzajemnych należności stron umowy. Inne rozstrzygnięcie możliwe jest tylko jeśli bank złoży przeciwko kredytobiorcom powództwo wzajemne.

W ocenie autora za trafną uznać należy teorię dwóch kondykcji. Stosowanie teorii salda jawi się bowiem jako wątpliwe w kontekście wyrokowania przez sąd, pomimo braku roszczenia wzajemnego banku (w przypadku unieważnienia umowy kredytowej) oraz w kontekście zaliczania nadpłat kredytobiorców na kapitał niewymagalny (w przypadku „odfrankowienia” umowy kredytowej).

Stanowisko Sądu Najwyższego

Za teorią dwóch kondykcji opowiedział się także Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 grudnia 2019 r. (sygn. akt: V CSK 382/18). W wyroku tym Sąd Najwyższy wskazał, iż stwierdzenie, że świadczenie spełnione (nadpłacone) przez kredytobiorcę na podstawie postanowienia abuzywnego jest świadczeniem nienależnym oznacza, iż co do zasady podlega ono zwrotowi, choćby kredytobiorca był równolegle dłużnikiem banku. Odmienne stanowisko (…) w tej kwestii jest sprzeczne z panującą niepodzielnie w doktrynie teorią dwu kondykcji, jak również ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, że w art. 410 § 1 k.c. ustawodawca przesądził, iż samo spełnienie świadczenia nienależnego jest źródłem roszczenia zwrotnego, przysługującego zubożonemu i nie ma potrzeby ustalania, czy i w jakim zakresie spełnione świadczenie wzbogaciło drugą stronę. Samo spełnienie świadczenia wypełnia przesłankę zubożenia po stronie powoda, a uzyskanie tego świadczenia przez pozwanego – przesłankę jego wzbogacenia.

Podsumowanie

Podsumowując stwierdzić należy, iż w wielu umowach kredytów odniesionych do waluty franka szwajcarskiego znajdują się postanowienia niedozwolone. W zależności od treści umowy, treści regulaminu oraz okoliczności faktycznych związanych z podpisywaniem umowy możliwe jest wystąpienie także innych uchybień. Wskazać należy tutaj m.in. zarzuty sformułowania umowy w sposób sprzeczny z:

  1. art. 69 ustawy prawo bankowe (poprzez zobowiązanie kredytobiorców do zwrotu kwoty innej niż kwota przez nich wykorzystana),
  2. art. 353 § 1 k.c. (poprzez zobowiązanie kredytobiorców do zwrotu kwoty, której wysokość została ustalona przez bank po uruchomieniu kredytu) oraz
  3. art. 3531 k.c. (poprzez ukształtowanie treści umowy w sposób sprzeczny z właściwością kredytu bankowego, ustawą i zasadami współżycia społecznego).

W określonych sytuacjach działania banku mogą zostać przy tym zakwalifikowane jako nieuczciwe praktyki rynkowe polegające na wprowadzaniu konsumentów w błąd.

Natomiast wystąpienie z ewentualnymi roszczeniami wobec banku – jakkolwiek obarczone ryzykiem niepowodzenia – może wiązać się z niebagatelnymi korzyściami. Przesądzenie przez sąd, że w umowie znajdują się klauzule niedozwolone może bowiem prowadzić do „odfrankowienia” kredytu. Powyższe skutkować powinno zaś nie tylko zwrotem przez bank nadpłat rat kredytowych, ale także ustabilizowaniem sytuacji kredytobiorcy na przyszłość. W wielu przypadkach możliwe jest także unieważnienie umowy kredytowej. To zaś w istocie sprowadza się do obowiązku zwrotu przez kredytobiorców jedynie kapitału kredytu – bez odsetek, prowizji i opłat.

W przypadku posiadania umowy o kredyt indeksowany bądź denominowany do waluty obcej niewątpliwie warto jest zatem zasięgnąć opinii prawnika w celu ustalenia czy w danej umowie mogą znajdować się postanowienia niedozwolone.

Autor: aplikant radcowski Michał Manista

Lange Kancelaria Prawna Spółka Partnerska Radcowie Prawni
Powyższy artykuł nie stanowi porady prawnej ani opinii prawnej w rozumieniu przepisów prawa, a jego charakter jest wyłącznie informacyjny.
Treść artykułu odzwierciedla poglądy i stanowisko autora związane z treścią przepisów prawa, orzeczeń sądów, interpretacji organów państwowych i publikacji prawnych oraz prasowych. Zarówno zespół Lange Kancelaria Prawna Spółka Partnerska Radcowie Prawni, jak i autor artykułu nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne skutki decyzji podejmowanych po zapoznaniu się z powyższym artykułem, bądź na jego podstawie.

Kredyty frankowe – o co chodzi w sporach „frankowych”?

Kredyty frankowe - o co chodzi w sporach „frankowych”?Kredyty frankowe – o co chodzi w sporach „frankowych”?

Kurs franka szwajcarskiego wzrasta i spada, a zainteresowanie tematyką „kredytów frankowych” nie maleje. Wręcz przeciwnie temat ten zaczyna wzbudzać coraz większe emocje. Okoliczność ta podyktowana jest m.in. nagłośnieniem toczącego się przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej postępowania o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym w sprawie Państwa Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank International AG, a także coraz częstszymi – korzystnymi dla kredytobiorców – wyrokami Sądu Najwyższego (jak np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 kwietnia 2019 r., sygn. akt: III CSK 159/17; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r., sygn. akt: V CSK 382/18). Z tego względu w najbliższych artykułach postanowiliśmy przybliżyć Państwu tą tematykę, odwołując się do naszego ostatniego sukcesu w tym zakresie.

Czym są „kredyty frankowe”?

Na początek wyjaśnienie – pojęcie „kredyty frankowe” stanowi daleko idące uproszczenie, które swym zakresem obejmuje wszystkie rodzaje kredytów, w których znaleźć można walutę franka szwajcarskiego. Zasadniczo jednak wyróżnić można trzy rodzaje takich kredytów, a ich krótka charakterystyka znajduje się poniżej.

  1. Kredyt walutowy w walucie franka szwajcarskiego – kwota kredytu w umowie wyrażona jest w walucie franka szwajcarskiego. Wypłata kredytu i spłata rat kredytowych następują w walucie franka szwajcarskiego.
  2. Kredyt denominowany do waluty franka szwajcarskiego – kwota kredytu w umowie oraz harmonogram spłaty wyrażone są w walucie franka szwajcarskiego. Wypłata kwoty kredytu i spłata rat kredytowych  następują – po przeliczeniu – w walucie złotych polskich.
  3. Kredyt indeksowany do waluty franka szwajcarskiego – kwota kredytu w umowie wyrażona jest w walucie złotych polskich. W dniu wypłaty kwota ta przeliczana jest na walutę franka szwajcarskiego, w walucie franka szwajcarskiego sporządzany jest także harmonogram spłaty. Spłata rat kredytowych następuje jednak – po przeliczeniu – w złotych polskich.

Na pierwszy rzut oka różnice między poszczególnymi rodzajami „kredytów frankowych” są niewielkie i nie wzbudzają większych wątpliwości.

Zasady działania pierwszego z wymienionych rodzajów kredytu są stosunkowo proste – pożyczamy kwotę X w walucie franka szwajcarskiego, a następnie oddajemy kwotę X – również w walucie franka szwajcarskiego – powiększoną o należne podmiotowi bankowemu odsetki i marżę. Wszystko odbywa się tak jak w przypadku zwykłego kredytu w złotówkach, z pewnym zastrzeżeniem. Mianowicie, żeby spłacić ratę kredytu musimy wpłacić do banku bądź zabezpieczyć na swoim rachunku walutowym, odpowiednią kwotę w walucie franka szwajcarskiego.

W przypadku drugiego i trzeciego rodzaju umowy „frankowej” pojawiają się dodatkowe etapy związane z przeliczaniem walut. Właśnie ten element umów denominowanych i indeksowanych stał się zaczątkiem dla toczących się w Polsce sporów „frankowych”.

O co chodzi w sporach „frankowych”?

Główną osią sporów frankowych pozostaje kwestia dokonywania przeliczeń franka szwajcarskiego na złote polskie i złotych polskich na franki szwajcarskie. W zasadniczej większości umów kredytów indeksowanych i denominowanych, jakie zawierane były w Polsce, kwestia ta potraktowana została bowiem pobieżnie. W umowach tych poprzestawano najczęściej na zawarciu klauzul przeliczeniowych odsyłających do tworzonych przez banki tabel kursów. Przykłady takich postanowień przedstawiamy poniżej:

„W przypadku Kredytu udzielonego w walucie obcej CHF/EUR/USD kwota Kredytu zostanie wypłacona w złotych wg kursu kupna danej waluty, zgodnie z obowiązującą w Banku w dniu Uruchomienia Kredytu/Transzy Kredytu, Tabelą kursów walut (…)” (przykładowe sformułowanie w przypadku kredytu denominowanego)

„Kredyt jest indeksowany do CHF, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku (…)” (przykładowe sformułowanie w przypadku kredytu indeksowanego)

„Kredytobiorca zobowiązuje się spłacić kwotę kredytu w CHF w złotych polskich, z zastosowaniem kursu sprzedaży  CHF obowiązującego w dniu płatności raty kredytu, zgodnie z Tabelą Kursów Walut Obcych Banku (…)” (przykładowe sformułowanie w przypadku kredytu indeksowanego)

Zarówno w umowach jak i regulaminach nie precyzowano jak stosowny kurs – kupna bądź sprzedaży – będzie przez bank ustalany. W umowach przeważnie nie wskazywano jak często następować będzie zmiana kursu, a także jakie czynniki uwzględniane są przy ustalaniu kursu. W konsekwencji kwestia ta uzależniana była tylko od woli podmiotu bankowego. Takie zasady przeliczania walut nie wzbudzały pierwotnie zastrzeżeń i wątpliwości kredytobiorców, którzy najczęściej działali w zaufaniu do instytucji bankowych. Pytania o zgodność z prawem postanowień przeliczeniowych pojawiać zaczęły się dopiero po znacznym wzroście kursu franka szwajcarskiego w 2012 r., a następnie skokowym wzroście kursu w 2015 r. (tzw. czarny czwartek). Wielu kredytobiorców zdecydowało się wówczas zwrócić o opinię do Komisji Nadzoru Finansowego, Prezesa UOKiK-u bądź do kancelarii prawnych.

Skutki analizy umów indeksowanych i denominowanych do waluty franka szwajcarskiego

Analizy przeprowadzane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także niezależne kancelarie prawne prowadziły najczęściej do tożsamych wniosków. Mianowicie, iż postanowienia uprawniające banki do ustalania – w oparciu o niesprecyzowane kryteria – kursów kupna i sprzedaży mają charakter niedozwolony (abuzywny). Konkluzje takie wynikały z analizy treści art. 385[1] kodeksu cywilnego, który dodany został do polskiego porządku prawnego w celu implementacji unijnej dyrektywy 93/13 EWG. Zgodnie z przywołanym przepisem postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny (§ 1). Jeżeli postanowienie umowy nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie (§ 2).

Przedmiotowy artykuł wprowadza doprecyzowanie, iż nie uzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta (§ 3).

Ewentualne uznanie postanowień przeliczeniowych za niedozwolone jest o tyle istotne, że rodzić może daleko idące skutki.

  1. W przypadku przyjęcia, iż postanowienia przeliczeniowe dotyczyły głównych świadczeń stron i nie zostały one sformułowane jednoznacznie bądź w przypadku stwierdzenia, że bez postanowień przeliczeniowych nie jest możliwe wykonywanie umowy – możliwe jest stwierdzenie nieważności umowy kredytowej.
  2. W przypadku przyjęcia, iż bez postanowień przeliczeniowych jest możliwe dalsze wykonywanie umowy – możliwe jest dalsze obowiązywanie umowy w formie „odfrankowionej”. Stanowi to swoistą hybrydę – umowa kredytu złotówkowego z oprocentowaniem ustalanym w oparciu o stopę LIBOR.

Postanowienia niedozwolone?

Niewątpliwie (co potwierdzenie znalazło zarówno w decyzjach Prezesa UOKiK-u, jak i w wielu orzeczeniach sądów powszechnych, włącznie z Sądem Najwyższym) postanowienia przeliczeniowe o treści zbliżonej do przywołanych powyżej, spełniały wszelkie wymogi uznania ich za postanowienia niedozwolone. Postanowienia te były bowiem:
1) stosowane przez przedsiębiorcę wobec konsumentów,
2) nie zostały indywidualnie uzgodnione,
3) kształtowały prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami,
4) naruszały w sposób rażący interesy konsumenta,
5) nie dotyczyły sformułowanych w sposób jednoznaczny głównych świadczeń stron.

Pierwsze dwie przesłanki nie wymagają raczej szerszego omówienia. Kwestii kształtowania praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami oraz rażącego naruszenia interesów konsumenta warto poświęcić jednak chwilę uwagi. Przesłanki te przez długi czas stanowiły bowiem główną oś sporu pomiędzy kredytobiorcami i podmiotami bankowymi.

Ukształtowanie praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami

Obowiązek stosowania przez banki dobrych obyczajów w relacjach z konsumentami wywodzić można z przyjętych i funkcjonujących w sektorze bankowym „Zasad Dobrej Praktyki Bankowej” ustanowionych przez Związek Banków Polskich. Zgodnie z którymi „banki, uznając, iż są instytucjami zaufania publicznego w swojej działalności winny kierować się przepisami prawa, uchwałami samorządu bankowego, normami przewidzianymi w Zasadach oraz dobrymi zwyczajami kupieckimi, z uwzględnieniem zasad: profesjonalizmu, rzetelności, rzeczowości, staranności i najlepszej wiedzy” (Rozdział I ust. 2 Zasad). Z punktu widzenia spraw „frankowych” szczególnie istotne pozostaje, iż „dokumenty bankowe i pisma kierowane do klientów powinny być formułowane w sposób precyzyjny i zrozumiały” (Rozdział II ust. 5 Zasad).

W orzecznictwie (oraz w poglądach wyrażanych przez Prezesa UOKiK-u oraz Rzecznika Finansowego) pojęcie ukształtowania praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego, wyraża się w tworzeniu takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową stron (tak też: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 października 2006 r., sygn. akt: I CSK 173/06). Jako sprzeczne z dobrymi obyczajami należy rozumieć działania, które zmierzają do dezinformacji lub wywołania błędnego mniemania konsumenta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności, ukształtowania stosunku zobowiązaniowego, niezgodnie z zasadą równorzędności stron (tak: wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 6 kwietnia 2018 r., sygn. akt: VII AGa 836/18).

Postanowienia przeliczeniowe (w brzmieniu analogicznym do przywołanych powyżej) przyznają bankom nieskrępowane uprawnienie do jednostronnego wpływania na wysokość świadczeń stron. Kursy zarówno kupna, jak i sprzedaży tej waluty, po których przeliczane są kwoty kredytu i raty kapitałowo-odsetkowe, określane są każdorazowo w tabeli sporządzanej przez bank. Oznacza to, że wyłącznie jednej stronie stosunku prawnego, zostało przyznane uprawnienie do jednostronnego i wiążącego określania wysokości wskaźnika wpływającego na wysokość świadczeń stron.

Z przyznanych uprawnień wynika również brak możliwości zweryfikowania przez kredytobiorców kryteriów przyjętych przez bank do ustalenia wysokości salda kredytu bądź wysokości rat kapitałowo-odsetkowych.

Rażące naruszenie interesów konsumentów

Za poglądami wyrażanymi przez Prezesa UOKiK-u oraz prezentowanymi w orzecznictwie, należy zauważyć, że na konsumentów, poza ryzykiem kursowym, na które godzili się, zawierając umowę kredytu waloryzowanego do waluty obcej, zostało przerzucone także ryzyko całkowicie dowolnego kształtowania kursów wymiany przez kredytodawcę. W przypadku umów o kredyt hipoteczny jest to istotne, bowiem kredytobiorcy są narażeni na to ryzyko przez wiele lat.

Opisane zakłócenie równowagi stron umowy prowadzi do rażącego naruszenia ekonomicznego interesu konsumentów. Postanowienia umowy rażąco naruszają interes konsumentów, jeżeli poważnie, znacząco odbiegają od sprawiedliwego wyważenia praw i obowiązków stron. Powyższe potwierdzenie znajduje m.in. w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 13 lipca 2005 r. (sygn. akt: I CK 832/04), w którym stwierdzono, że „rażące naruszenie interesów konsumenta” oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym.

Wyjaśnić należy w tym miejscu – na co wskazał także m.in. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 15 lutego 2017 r. w sprawie o sygn. akt VI ACa 1918/15 – iż: „Interesy konsumenta należy rozumieć szeroko, nie tylko jako interes ekonomiczny, ale też każdy inny, chociażby niewymierny. Zaliczyć tu można również dyskomfort konsumenta, spowodowany takimi okolicznościami, jak strata czasu, naruszenie prywatności, niedogodności organizacyjne, wprowadzenie w błąd oraz inne uciążliwości, jakie mogłyby powstać na skutek wprowadzenia do zawartej umowy ocenianego postanowienia”.

W świetle powyższego stwierdzić należy, że przyznanie sobie przez banki prawa do jednostronnego regulowania wysokości zobowiązania kredytowego kredytobiorców (w przypadku kredytu indeksowanego), wartości środków udostępnianych kredytobiorcy (w przypadku kredytu denominowanego) oraz wysokości rat kredytu (zarówno w przypadku kredytu indeksowanego, jak i denominowanego) poprzez wyznaczanie w tabelach kursowych kursu kupna oraz sprzedaży franka szwajcarskiego przy pozbawieniu konsumenta jakiegokolwiek wpływu na te ustalenia, bez wątpienia narusza interesy konsumenta i jest sprzeczne z dobrymi obyczajami.

Kwestie dyskusyjne

W świetle najnowszego orzecznictwa sądów, w tym orzeczeń Sądu Najwyższego, przyjąć można za ugruntowane stanowisko kwalifikujące postanowienia przeliczeniowe jako klauzule abuzywne. Wprost stwierdzono to w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r. (sygn. akt: V CSK 382/18), zgodnie z którym określenie wysokości należności obciążającej konsumenta z odwołaniem do tabel kursów ustalanych jednostronnie przez bank, bez wskazania obiektywnych kryteriów, jest nietransparentne, pozostawia pole do arbitralnego działania banku i w ten sposób obarcza kredytobiorcę nieprzewidywalnym ryzykiem oraz narusza równorzędność stron.

Obecnie, główne dysputy na tle spraw „frankowych” sprowadzają się do poszukiwania odpowiedzi na dwa następujące pytania:

  1. czy postanowienia przeliczeniowe określają główne świadczenia stron oraz
  2. jakie są skutki uznania postanowień przeliczeniowych za abuzywne i jak powinny zostać dokonane wzajemne rozliczenia stron?

Zagadnieniom tym poświęcimy jednak osobny artykuł, który pojawi się na naszym blogu w najbliższym czasie.

Autor: aplikant radcowski Michał Manista
Lange Kancelaria Prawna Spółka Partnerska Radcowie Prawni
Powyższy artykuł nie stanowi porady prawnej ani opinii prawnej w rozumieniu przepisów prawa, a jego charakter jest wyłącznie informacyjny.
Treść artykułu odzwierciedla poglądy i stanowisko autora związane z treścią przepisów prawa, orzeczeń sądów, interpretacji organów państwowych i publikacji prawnych oraz prasowych. Zarówno zespół Lange Kancelaria Prawna Spółka Partnerska Radcowie Prawni, jak i autor artykułu nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne skutki decyzji podejmowanych po zapoznaniu się z powyższym artykułem, bądź na jego podstawie.

Rozliczenie umowy leasingu – korzyść z tytułu sprzedaży przedmiotu

Rozliczenie umowy leasingu – korzyść z tytułu sprzedaży przedmiotu

Rozliczenie umowy leasinguW ostatnich latach umowy leasingu stały się niezwykle popularną metodą finansowania niezbędnych do prowadzenia działalności gospodarczej instrumentów takich jak wyspecjalizowane maszyny, urządzenia – czy przede wszystkim – pojazdy. Umowy te wypierają klasyczne umowy pożyczek i kredytów mimo, iż w swojej konstrukcji i charakterze są do nich zbliżone, stanowiąc specyficzną formę tzw. kredytu rzeczowego.

O różnicach i najważniejszych cechach umowy leasingu przy okazji innej publikacji. W niniejszym artykule chcielibyśmy natomiast wskazać kilka uwag dotyczących rozliczenia umowy leasingu.

Przedterminowe rozwiązanie i rozliczenie: kiedy i jak?

Dopóki umowa leasingu trwa a raty płacone są na czas, rzadko kiedy interesujemy się kwestią specyfiki rozliczenia kontraktu. W szczególności rzadko mamy świadomość tego jakie elementy składowe umowy wpływają na wysokość raty leasingu. Problem pojawia się w momencie, kiedy z przyczyn przez nas zawinionych lub niezawinionych dochodzi do przedterminowego rozwiązania umowy. Wówczas pojawia się pytanie jak umowę rozliczyć i czy oraz ile musimy zapłacić finansującemu.

Sytuacje, w których może dojść do przedterminowego rozwiązania umowy powinny być wymienione w treści samej umowy leasingu lub w tzw. Ogólnych Warunkach Umowy Leasingu stanowiącej jej integralną część.

Mimo, iż zapisy te są zwyczajowo dość rozbudowane, sprowadzają się one najczęściej do dwóch zasadniczych sytuacji – rozwiązania umowy przed terminem:

  1. na skutek utraty lub zniszczenia przedmiotu leasingu albo
  2. na skutek zaprzestania płacenia rat leasingu na czas.

Obie powyższe sytuacje, poza postanowieniami umownymi zostały również uregulowane w ramach zapisów Kodeksu cywilnego dotyczącego umowy leasingu.

Rozwiązanie umowy na skutek utraty lub zniszczenia przedmiotu leasingu

W przypadku rozwiązania umowy przez finansującego na skutek utraty (np. kradzieży) lub zniszczenia przedmiotu leasingu (tzw. szkoda całkowita) zastosowanie znajdzie art. 7095 § 1 i 3 k.c. Zgodnie z przywołaną normą: „Jeżeli po wydaniu korzystającemu rzecz została utracona z powodu okoliczności, za które finansujący nie ponosi odpowiedzialności, umowa leasingu wygasa. (§ 1). „Jeżeli umowa leasingu wygasła z przyczyn określonych w § 1, finansujący może żądać od korzystającego natychmiastowego zapłacenia wszystkich przewidzianych w umowie a niezapłaconych rat, pomniejszonych o korzyści, jakie finansujący uzyskał wskutek ich zapłaty przed umówionym terminem i wygaśnięcia umowy leasingu oraz z tytułu ubezpieczenia rzeczy, a także naprawienia szkody.” (§ 3).

Rozwiązanie umowy na skutek nieopłacania rat leasingu na czas

Z kolei w przypadku rozwiązania umowy na skutek nieopłacania przez korzystającego rat leasingu zastosowanie znajdzie art. 70915 k.c. Zgodnie z jego brzmieniem: „W razie wypowiedzenia przez finansującego umowy leasingu na skutek okoliczności, za które korzystający ponosi odpowiedzialność, finansujący może żądać od korzystającego natychmiastowego zapłacenia wszystkich przewidzianych w umowie a niezapłaconych rat, pomniejszonych o korzyści, jakie finansujący uzyskał wskutek ich zapłaty przed umówionym terminem i rozwiązania umowy leasingu”.

Korzyść, czyli co?

Treść przytoczonych przepisów brzmi niemal identycznie, zatem dalsze uwagi odnosić będziemy do obu sytuacji łącznie. W obu przypadkach najistotniejszym element „pomniejszającym” nasz dług względem finansującego jest wartość uzyskanych przez niego na skutek przedterminowego rozwiązania umowy korzyści.

Mimo, iż treść przepisu wydaje się jasna, w praktyce najczęściej spory z firmami leasingowymi sprowadzają się do właściwego zdefiniowania tego pojęcia a następnie „odliczenia” odpowiedniej sumy w rozliczeniu.

Zasadniczo korzyść sprowadza się do dwóch elementów:

  1. tzw. dyskonta umowy (o czym w innej publikacji) oraz
  2. zysku uzyskanego z tytułu zwrotu przedmiotu leasingu.

Celowo piszę tu o zysku a nie cenie lub wartości, bowiem właśnie tu najczęściej pojawia się rozbieżność pomiędzy firmą leasingową a korzystającym.

Cena czy wartość?

Generalnie dominującym poglądem znajdującym odzwierciedlenie w wielu zapisach umownych jest przyjęcie, iż przez korzyść uzyskaną z tytułu zwrotu przedmiotu leasingu należy rozumieć cenę uzyskaną przez finansującego z tytułu rozporządzenia przedmiotem leasingu w przypadku jego sprzedaży lub wartość nowego kontraktu w przypadku ponownego oddania zwróconego przedmiotu w leasing (zob. m.in. postanowienie Sądu Najwyższego – Izby Cywilnej z dnia 15 listopada 2019 r. w sprawie V CSK 310/19; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 lutego 2015 r. w sprawie I CSK 64/14).

Powyższy pogląd znajduje aprobatę tak wśród teoretyków prawa jak i wśród nas, praktyków. Wiąże on, bowiem pojęcie uzyskanej korzyści z realnie powstałym a nie tylko z hipotetycznym, możliwym do uzyskania dochodem z rzeczy. Teza ta jawi się jako słuszna. Przy założeniu wzajemnej lojalności stron uzyskana przez finansującego cena z tytułu sprzedaży powinna bowiem odpowiadać rynkowej wartości zwróconego przedmiotu.

Nie zawsze jednak powyższa teoria znajduje zastosowanie w rzeczywistych stosunkach pomiędzy finansującym a korzystającym. Wielokrotnie spotkaliśmy się bowiem w naszej praktyce z sytuacjami, gdy sprzedaż przedmiotów leasingu następowała poniżej rzeczywistej, rynkowej wartości zwróconego pojazdu. Sytuacja taka w sposób oczywisty odbija się na wartości rozliczenia umowy, bowiem niższa kwota podlega odliczeniu. Różnica musi natomiast zostać uzupełniona z kieszeni korzystającego.

Co w sytuacji, gdy sprzedaż przedmiotu leasingu nastąpi poniżej ich rzeczywistej, rynkowej wartości?

Wszystko zależy od wartości różnicy pomiędzy rynkową wartością zwróconego przedmiotu a ceną uzyskaną z jego sprzedaży. Jeżeli wahania te są nieznaczne i wynikają ze zwykłych reguł rynkowych (sprzedaż w drodze specyficznych warunków poleasingowych, konkurencyjność ofert, negocjacje z nabywcą) za korzyść nadal uznawana będzie cena.

Im większy jednak dysonans pomiędzy wartością sprzedaży a rzeczywistą wartością przedmiotu tym większe prawdopodobieństwo, że sprzedaż nastąpiła z naruszeniem przez finansującego reguł należytej staranności. W takiej sytuacji wbrew ogólnym tendencjom orzecznictwa przyjmuje się, iż za korzyść należy przyjąć najbardziej prawdopodobną wartość, jaką sprzedający mógłby uzyskać w sytuacji, w której procedurę rozporządzenia zwróconym mieniem przeprowadził by w sposób staranny i zgodny z ogólnymi regułami rynkowymi. Innymi słowy, za korzyść należy uznać nie faktyczną cenę uzyskaną ze sprzedaży, lecz rynkową wartość zwróconego przedmiotu leasingu.

Stanowisko takie zostało potwierdzone szeregiem orzeczeń sądowych, w tym wyrokiem Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu I Wydziału Cywilnego z dnia 26 maja 2020 r. w sprawie I ACa 1417/19, o którym mieliśmy przyjemność informować kilka miesięcy temu (zob. TUTAJ).

Jak widać, nie zawsze zaniżona wartość rozliczenia umowy leasingu wynikająca ze zbyt niskiej ceny uzyskanej z tytułu sprzedaży zwróconego przedmiotu leasingu musi oznaczać konieczność „dołożenia” różnicy z kieszeni korzystającego. W sytuacji wątpliwości co do poprawności rozliczenia umowy przygotowanej przez firmę leasingową warto zwrócić się do niej z reklamacją. Natomiast jeśli to nie pomoże – zasięgnąć porady profesjonalnego pełnomocnika.

 

Autor: radca prawny Tomasz Ogulewicz
Lange Kancelaria Prawna Spółka Partnerska Radcowie Prawni
Powyższy artykuł nie stanowi porady prawnej ani opinii prawnej w rozumieniu przepisów prawa, a jego charakter jest wyłącznie informacyjny.
Treść artykułu odzwierciedla poglądy i stanowisko autora związane z treścią przepisów prawa, orzeczeń sądów, interpretacji organów państwowych i publikacji prawnych oraz prasowych. Zarówno zespół Lange Kancelaria Prawna Spółka Partnerska Radcowie Prawni, jak i autor artykułu nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne skutki decyzji podejmowanych po zapoznaniu się z powyższym artykułem, bądź na jego podstawie.