Miejsce płatności weksla w sporze z konsumentem

„W sprawie z powództwa przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi zobowiązanemu z weksla sąd z urzędu uwzględnia nieskuteczność powołania się przez powoda na podstawę właściwości miejscowej przewidzianą w art. 371 § 1 k.p.c.”. Tak brzmi teza uchwały Sądu Najwyższego z dnia 19 października 2017 r. w sprawie o sygn. akt III CZP 42/17.

Co oznacza powyższe orzeczenie Sądu dla wspomnianych konsumentów? Cóż, to przede wszystkim kolejna oznaka pogłębiającej się liberalizacji linii orzeczniczej Sądu Najwyższego w kontekście sporów przedsiębiorców z konsumentami opartych o tzw. stosunek wekslowy. Najbardziej oczywistym przykładem tego typu sporów są sprawy o zapłatę należności wynikających np. z wypowiedzianych umów kredytów lub udzielonych pożyczek.

Ale po kolei….jak było do tej pory? Wyobraźmy sobie następującą sytuację:

Jan. K. zamieszkały w Gdańsku, jako konsument zawarł z Bankiem M. mającym siedzibę w Rzeszowie umowę pożyczki. Dla zabezpieczenia spłaty zaciągniętego zobowiązania Jan K. wystawił na rzecz Banku weksel in blanco. Do weksla strony podpisały deklarację wekslową (tzw. porozumienie wekslowe) normującą zasady uzupełnienia weksla przez remitenta, czyli Bank. Jak to zwykle bywa w tego typu sytuacjach, deklaracja wekslowa nie odzwierciedlała treści wspólnie ustalonych pomiędzy Panem Janem a Bankiem zasad uzupełnienia weksla, lecz stanowiła pewien odgórnie narzucony przez Bank wzorzec (tzw. wzorzec umowny). W treści porozumienia wekslowego znalazł się więc m. in. typowy zapis zgodnie, z którym miejsce płatności weksla zostanie określone wg uznania remitenta.

Po jakimś czasie Bank wystąpił do sądu z pozwem o zapłatę opartym o weksel przeciwko Janowi K. powołując się na brak terminowych spłat i fakt wypowiedzenia umowy pożyczki. Do którego sądu wystąpił Bank? Oczywiście do sądu w Rzeszowie a zatem właściwego ze względu na swoją siedzibę.

I w tym miejscu wracamy do sedna przytoczonej na wstępie uchwały Sądu Najwyższego.

Otóż do tej pory zgodnie z literalnym brzmieniem art. 371 k.p.c. nie było podstaw do kwestionowania miejsca płatności weksla wskazanego przez Bank. Pan Jan jeżeli chciał skutecznie bronić się przed roszczeniem Banku musiał uczestniczyć w procesie toczącym się przed Sądem w Rzeszowie. Oznaczało to dojazdy na rozprawy oraz ponoszenie znaczących kosztów związanych z podróżami przez całą Polskę. Jedyną alternatywą była z kolei instytucja tzw. pomocy sądowej.

Zgodnie bowiem z przytoczonym wyżej art. 371 k.p.c. „ Powództwo przeciwko zobowiązanemu z weksla lub czeku można wytoczyć przed sąd miejsca płatności.” Miejsce płatności weksla na wyżej przytoczonym przykładzie określone było jedynie ogólnikowo (wg uznania remitenta) a więc Bank miał pełne prawo wskazać miejsce swojej siedziby – miasto Rzeszów. Nie miało żadnego znaczenia, że Jan K. nigdy nie był w Rzeszowie, mieszka w Gdańsku, w tamtejszym oddziale podpisał umowę i w tamtejszej kasie każdego miesiąca wpłacał raty ani też to, że w zasadzie nigdy nie umawiał się z Bankiem na rozstrzyganie sporów w Rzeszowie. Właściwości tej nie mógł również zakwestionować sam z siebie sąd, do którego wniesiono pozew.

Sytuacja ta była oczywiście korzystna dla Banku, który nie musiał w istocie uzasadniać właściwości miejscowej Sądu. Bank mógł więc prowadzić swoje sprawy w miejscu dla siebie dogodnym i w całkowitym oderwaniu od faktycznego miejsca zamieszkania pozwanego.

Właśnie takiego rodzaju sytuacje zmienia omawiana uchwała Sądu Najwyższego. W uzasadnieniu powołanego rozstrzygnięcia SN odwołał się przede wszystkim do konieczności bezpośredniego stosowania Dyrektywy Rady nr 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. U. WE L 95/29). Sąd Najwyższy powołał się również na szerokie orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości sprowadzające się do twierdzenia, iż „ […] za niedozwolone może zostać uznane postanowienie umowne zobowiązujące konsumenta do poddania sporu pod rozstrzygnięcie sądu, który może być położony daleko od jego miejsca zamieszkania. Może to uczynić trudnym (uciążliwym) stawienie się konsumenta przed sądem. W sporach dotyczących niewielkich kwot pieniężnych relatywny koszt stawiennictwa konsumenta przed sądem może go zniechęcić do skorzystania z przewidzianych w prawie środków ochrony prawnej.” – fragment uzasadnienia wyroku Trybunału Sprawiedliwości
z dnia 27 czerwca 2000 r. w połączonych sprawach Océano Grupo Editorial i Salvat Editores, C-240/98 – C-244/98, ECR 2000, s. I-4941.

W tym miejscu warto podkreślić jeszcze jeden zasadniczy wniosek płynący z omawianej uchwały. Zgodnie z rzeczoną uchwałą SN powielającą w istocie stosunkowo klarowne orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości „nie sposób przyjąć, że uznanie przez sąd klauzuli prorogacyjnej za niedozwolone postanowienie umowne może nastąpić jedynie na zarzut pozwanego konsumenta.” Oznacza to, iż sąd w stosunkach opartych o relację przedsiębiorca – konsument powinien z urzędu badać swoją właściwość i korygować ewentualne uchybienia w tym zakresie. Pogląd ten stoi w oczywistej opozycji tak do treści jak i wykładni art. 202 k.p.c. jest jednak zgodny z obowiązującymi normami prawa wspólnotowego, które mają pierwszeństwo przed regulacjami prawa krajowego.

Pamiętajmy jednak o jednym: mimo, iż jak wynika z wyżej przytoczonej uchwały SN sądy powinny w sporach opartych o stosunek wekslowy pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem badać swoją właściwość z urzędu, w dobrze pojętym interesie samego pozwanego jest formalne zgłaszanie tego typu zarzutów z własnej inicjatywy. Należy to uczynić w pierwszym piśmie procesowym wnoszonym w sprawie.

Omawiana uchwała SN stanowi kolejny dowód na pogłębiającą się „prokonsumencką” wykładnię prawa krajowego oraz przede wszystkim prawa wspólnotowego. Ma to służyć wyrównywaniu pozycji procesowych pomiędzy przedsiębiorcami i konsumentami. Okoliczność ta ma szczególnie ważny wydźwięk przy sporach wekslowych, z założenia faworyzujących remitentów.

Mimo, iż  z zasady nie jestem zwolennikiem „odformalizowania” procesów wekslowych, omawiany kierunek wykładni art. 371 k.p.c. wydaje się być słusznym.